Zastygłem. Siłą stłumiłem swój szloch, lecz łzy zaczęły spływać z moich oczu jeszcze mocniej...
Co ja powiedziałem, do cholery? Ciel jesteś kompletnym idiotą! On cię nie pokocha. Wiedziałeś to od zawsze! Demony nie kochają, więc dlaczego prosisz go o coś takiego? Masz nadzieje, że będzie choć udawał, że odwzajemnia twoje uczucia? Trzeba było siedzieć cicho i się nie wychylać!
Przygryzłem dolną wargę tak mocno, że aż zaczęła lekko krwawić. Żaden dźwięk nie wydostał się już spomiędzy moich warg. Puściłem Sebastiana i odsunąłem się od niego. Odwróciłem się i chciałem odejść...
Tak bardzo chciałem, żeby zapomniał to wszystko. Żeby było tak jak wcześniej. Ale na pewno już tak nie będzie. Nie po tym co mu dzisiaj powiedziałem. Na pewno odsunie się ode mnie jeszcze bardziej. Pomyśli, że jestem żałosny, bo dałem zawładnąć sobą takim idiotycznym uczuciem...
Nie potrafiłem go za to nienawidzić...
Uścisk na moim brzuchu zelżał, aż w końcu chłopiec wysunął ręce spod moich dłoni i odsunął się.
Zamilknął.
Nie słyszałem już szlochu. Dochodziło do mnie tylko ciche stukanie jego obcasów i jeszcze cichsze spadanie łez na drewnianą podłogę.
Odwróciłem się. Mój pan odchodził powoli. Jego drobne ciało trzęsło się od powstrzymywania płaczu. Tak bardzo chciałem go uspokoić. Jego słowa całkowicie mnie otumaniły.
Nie rozumiałem. Jak można pokochać kogoś takiego jak ja? Kobiety często zabiegały o moje względy, ale potrafiły dostrzec tylko mój wygląd. Tylko to nimi kierowało. Nie widziały prawdziwego mnie, ale ten chłopiec widział...
Widział, jak wpadam w nieludzki szał, gotowy, by zniszczyć wszystko co stanie mi na drodze. Widział, jak bezdusznie zabijać potrafiłem. Widział pogardę, z jaką potrafię traktować innych. Więc czemu...?
Nie chciałem, żeby odchodził. Tego byłem pewien. Chciałem jeszcze raz poczuć jego ciepło. Czy to jest miłość? Chyba jeszcze nie. Wydaje mi się, że kiedyś spotkało mnie coś podobnego...
Szybkim krokiem podszedłem do hrabiego i tym razem to ja go przytuliłem. Jedną ręką objąłem jego klatkę piersiową, a drugą położyłem trochę niżej. Odrętwiał. Ciało przede mną zaczęło się trząść. Nie wiem, czy chciał powstrzymać się od płaczu, czy się mnie bał. Można kogoś kochać i bać się go w tym samym momencie?
- Przepraszam, że doprowadziłem cię do takiego stanu... - zacząłem szeptać mu do ucha. - Wiem,że pewnie mi nie uwierzysz, ale ja też czuję coś takiego, gdy ktoś jest przy tobie. Być może nie zwróciłeś uwagi jakim nienawistnym spojrzeniem potrafię patrzeć na panienkę Elizabeth, kiedy cię przytula. Uczucie, które mnie ogarnia, gdy cię ubieram bądź kąpię. Uczucie, które ogarnia mnie, gdy budzę cię ze snu lub życzę dobrej nocy. Nie wiem czy to jest miłość. Nie potrafię tego określić. Nie wiem czy kiedyś kochałem. Wybacz mi, ale nie pamiętam...
Wyciągnąłem z mojego fraku chusteczkę i powoli zacząłem delikatnie ocierać policzki hrabiego z łez. Wylał je z mojej winy i było mi z tym jakoś... niekomfortowo.
Młody Phantomhive uspokoił się. Przestał płakać, za to zaczął przywierać swoimi plecami do mojego torsu.
- Zrobisz mi herbatę...? - zapytał cicho.
- Oczywiście -chciałem się odsunąć, by móc wykonać tą prośbę, ale delikatne dłonie mojego panicza złapały mnie za ręce, wciąż okalające jego słabowitą posturę.
- Jeszcze chwilka, dobrze...?
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ten post dedykowany jest Menseyi za danie mi porządnego kopa motywującego :3
Pozwolę sobie jeszcze dodać mój rysunek.Ma on niewiele wspólnego z powyższą notką,ale mi się podoba,to się pochwalę :3.
